20
No i stałem się posiadaczem roweru, po 2tygodniowych poszukiwaniach tego jedynego, bez krzywych kół, bez odrapań na ramie, z pełnym wyposażeniem, wygodnym siedziskiem i alumami. Nikt by nie uwierzył, że w dzisiejszych czasach tak trudno kupić naprawdę dobrej jakości model i przy okazji nie wydać fortuny. Chińskie produkty zalały nasz rynek tanią tandetą, dlatego zamieniliśmy duże markety na małe sklepy rowerowe…. objechaliśmy pół śląska… ale cierpliwość nasza została wynagrodzona, w sklepie rowerowy w Kaletach wisiał ten, stworzony dla mnie! Na razie czterokołowy, póki nie opanuje bestii. Ma koszyczek, dzięki czemu na wycieczki rowerowe mogę zabierać dinozaury. A dodam że moja kolekcja znacznie się ostatnio powiększyła. Jak się ostatnio mama próbowała doliczyć jest ich grubo ponad 30. Mam jeszcze 5 smoków i ze 50 sztuk zwierząt dzikich i domowych, także jest co wozić. No to co… no to pakuje manele i wio!!!





Kiedy to pierwsza wycieczka rowerowa dobiegła końca i wróciłem na działkę słońce już chowało się za las, to najlepszy czas by podlać ogródek… to moje kolejne ulubione zajęcie…szczególnie jak ktoś się kręci w pobliżu.. bo więcej radochy daje podlewanie dziadów czy rodziców niż jakiś tam suchych krzaków!;]



I na końcu mały konkurs na największe oczy!;] Dziadek pokonał wszystkich!;]



12
Pierwsze cieplejsze dni kwietniowe spędzam na działce z dziadkami. Zima była długa, na kilka miesięcy skutecznie uwięziła nas w domach. Czas na zmianę, serce aż wyrywa się do natury po tak długim zimowaniu. Na święta ciocia Ola i wujek Dawid podarowali mi zestaw narzędzi ogrodowych, przyznam był to strzał w dziesiątkę, na pewno się przydadzą, za równo u dziadków jak i wkrótce na naszej działce będzie trzeba co nie co przekopać.
Zacząłem jednak od kilku babek i przesypaniu kopca piachu.








Czas na przerwę…


i lecimy dalej…

Jak się jednak okazało, ciekawsze od przesypywania piachu z miejsca na miejsce jest sypanie piachem w mamę, która biegała za mną z aparatem. No mamusiu… gdzie jesteś?;]







A to babcia, jakże ona bardzo nie lubi zdjęć;]

I dziadek montujący stojak pod jakąś lampkę czy figurkę…

… w każdej pracy staram się mu pomagać, mimo że czasem on sam nie chce mnie fatygować. Cóż, skromny jest. Jednak co dwie głowy to nie jedna, z moją pomocą wszystko idzie sprawniej. Później zostaje więcej czasu na przyjemności. Możemy pograć w piłkę lub iść na długi spacer do lasu.








A to już akcja karmienie zwierzyny. Tygodniowy, twardawy chleb czy obierki z owoców i warzyw to wielki przysmak sarenek.





Póki co są to wyprawy na działkę jednodniowe, jednak już wkrótce wyjadę do dziadków na wakacje, myślę, że będzie fajnie!
03
Wraz z nowym rokiem zaczęła się nasza nowa, nie łatwa przygoda. Na razie to tylko kawałek ziemi, trochę trawy i chwastów, nad nimi kilka chmurek, czasem słońce czasem deszcz. Ale to nasza nadzieja na dobrą przyszłość, na własny kąt, na bezpieczeństwo i spokój. Wiele kropel potu z naszych czół spłynie nim cel osiągniemy, jednak mamy nadzieję, że radość jaką nam da nasz mały cichy dom wynagrodzi całą pracę i nerwy jakie zapewne pochłoną wędrówki po urzędach nim pierwszą cegłę będzie można na tej ziemi postawić.
